AM pro przedstawia: pierwszy polski cykl karpiowych filmów DVD!

Sklep on-line!

Jak pobito rekord wszechczasów

18 maja 2007 roku Graham Slaughter, jako pierwszy karpiarz na świecie przekroczył magiczną, dotąd niedostępną dla nikogo innego „czwórkę”. W Jeziorze Rainbow we Francji złowił gigantycznego karpia o masie 40,135 kg. Postanowiliśmy powrócić do tamtego wydarzenia. Oddajmy głos samemu łowcy, który specjalnie dla serwisu nakarpie.pl opowiedział jak doszło do rekordowego połowu.

Relacjonuje Graham Slaughter: Wyprawę nad Rainbow planowaliśmy z grupą przyjaciół już od dłuższego czasu. Wraz z Timem Denierem byłem tam rok wcześniej, łowiąc karpia ważącego ponad 29 kg, miałem więc pewne pojęcie, jak zmierzyć się z tak trudną wodą.

Na łowisko dotarliśmy 4 maja 2007 roku. Nad Rainbow, na stanowisku nr 19, postanowiliśmy spędzić dwa tygodnie. Umówiliśmy się, iż przez pierwszy tydzień ja zajmował będę lewą część stanowiska, Mark zaś będzie łowił po prawej stronie.

Pogoda podczas pierwszych 7 dni zasiadki była upalna. Moja ciężka, karpiowa praca zaowocowała tylko jedną sztuką o wadze 16 kg, czyli niezbyt dużą jak na standardy Rainbow. W tym czasie Markowi udało się złowić sześć karpi do 24 kg. W drugim tygodniu, zgodnie z umową, zmieniliśmy się miejscami. Magicznie zmieniła się również pogoda – zaczęło mocno wiać. Od razu wyciągnąłem pięć karpi w ciągu pierwszych 24 godzin. W sumie, w ciągu pierwszych pięciu nocy, łowiąc po prawej stronie stanowiska nr 19 wyholowałem 14 sztuk do 23 kg.

W czwartek po południu na mojej prawej wędce nastąpiło delikatne branie. Po zacięciu od razu zorientowałem się, że mam do czynienia z dużą sztuką. Tak szybko jak mogłem, dotarłem do łodzi i zacząłem płynąć w kierunku karpia. Ryba trzymała się dna, by nagle utknąć w zaczepach. Przez blisko 15 minut próbowałem uwolnić żyłkę, niestety bezskutecznie. W końcu zdecydowałem się na hol siłowy. W pewnym momencie poczułem luz, pomyślałem więc – to koniec. Zaraz potem jednak kij zaczął się ponownie wyginać i ogromny karp rozpoczął kolejny odjazd. Po następnych 15 minutach walki udało mi się w końcu podciągnąć karpia pod powierzchnię wody, wówczas zobaczyłem też, jaki jest ogromny. Lądowanie w podbieraku udało się za pierwszym razem. Na suchym lądzie zważyliśmy lustrzenia. Miał 33,2 kg – czyli moja życiówka! Byłem bardzo szczęśliwy. Wypiliśmy kilka kieliszków czerwonego wina dla uczczenia tego wydarzenia. Niedługo potem udało mi się wyholować kolejną sztukę, tym razem o wadze 21 kg.

Następnego ranka, w piątek 18 maja o godzinie 8.30 na prawym kiju następuje delikatne branie. Zacinam i już wiem, że podobnie jak wczoraj karp jest duży, tym razem chyba nawet bardzo duży. Nie mogąc odzyskać ani metra żyłki wskoczyłem do łodzi i błyskawicznie dopłynąłem do ryby. Karpisko trzymało się na głębokości ponad 8 metrów, ciągnąc mnie wraz z łodzią przy silniku na pełnej mocy wstecz! Nagle karp przeciął powierzchnię. Nie mogłem uwierzyć swoim oczom! Był ogromny, wiedziałem, że jest dużo większy od tamtego z poprzedniego dnia. Lądowanie w podbieraku znów udaje się za pierwszym razem. Próbowałem karpia wraz z podbierakiem wciągnąć go do łodzi, ale był zbyt ciężki … zdecydowałem więc dotrzeć do brzegu płynąc z nim przy burcie.

Kiedy tam dotarłem nadal samodzielnie nie mogłem podnieść karpia, więc wciągnęliśmy go z Markiem na matę i dopiero razem z matą, z trudem, przenieśliśmy na brzeg. Do tego czasu wieści się rozeszły i przy moim stanowisku było już ponad dziesięć osób. Ważenie karpia pozostawiłem moim kolegom. Użyli dwóch wag: jedna pokazała 88 lb 8oz, druga zaś 88 lb 4oz, więc przyjęliśmy środkowy odczyt 88lb 6oz. Nie do wiary, złowiłem pierwszego karpia na świecie o wadze ponad 40kg! Na koniec koledzy wrzucili mnie do jeziora.

Pozdrowienia dla wszystkich czytelników serwisu nakapie.pl!

Jak pobito rekord wszechczasów   Jak pobito rekord wszechczasów   Jak pobito rekord wszechczasów

Gigantyczny karp został złowiony przy użyciu wędziska VXR-1 firmy Venture. Przynętą była kulka firmy Solar.